Tak miało być! – „Fatalista” (warszawski Teatr Dramatyczny)

„Fatalista” w reżyserii Wojciecha Urbańskiego to rewelacyjnie zagrany, zabawny, ale również niepozbawiony refleksji spektakl. Bez zawahania napiszę, że to najlepsza z premier, które pojawiły się w Teatrze Dramatycznym od początku tego roku.

Lea i Beniamin poznali się przez przypadek. Zrządzenie losu sprawiło, że zostali małżeństwem. Jak wygląda ich życie po latach, kiedy mają już dzieci, a podczas szabasowego wieczoru okazuje się, że mają również po dwa romanse? Czy z tego jest jeszcze jakieś wyjście? A może po prostu trzeba poddać się losowi?

„Fatalista” to już trzecia sztuka autorstwa Tadeusza Słobodzianka, którą możemy oglądać na scenie stołecznego Teatru Dramatycznego. „Historia Jakuba” była poruszającą opowieścią o poszukiwaniu własnej tożsamości, „Nasza klasa” – ukazaniem historii Polski przez pryzmat stosunków polsko-żydowskich. „Fatalista” to znacznie lżejszy tekst, można by rzecz – obyczajówka (albo jak sugeruje w podtytule sztuki autor – „historia romantyczna”), uderza w zupełnie inne emocje, ale to nie oznacza, że dramaturg pozostawia nas bez refleksji.

Akcja spektaklu toczy się w latach 30. XX wieku, w mieszkaniu warszawskiej kamienicy przy ul. Krochmalnej. Główni bohaterowie, czyli Lea i Beniamin to żydowskie małżeństwo wychowujące dwójkę dzieci. Pozornie wszystko jest w porządku. Aż do czasu szabasowej kolacji. Beniamin zjawia się na niej spóźniony oraz z wyraźnie dostrzegalnym śladem szminki na koszuli. Lea specjalnie podaje mu zbyt gorący rosół, zrobiony na ostatnią chwilę, ponieważ popołudnie spędziła w towarzystwie tajemniczego mężczyzny. Uparcie jednak twierdzi, że w kawiarni była z kuzynką. Czara goryczy przelewa się, kiedy Beniamin odmawia zjedzenia zupy, i nie dlatego, że „jest za słona”, tylko z powodów światopoglądowych, co dla Lei jest nie małym zaskoczeniem i sprawia, że pomiędzy małżonkami dochodzi do konfrontacji. Obydwoje zostają wciągnięci w grę, w której żaden z nich nie jest w stanie wygrać.

BIEL8582_hrgtrd.jpg
fot. Krzysztof Bieliński

Spektakl jest pełen błyskotliwych, zabawnych dialogów, które śmiesząc – dają nam do myślenia. Bo niby zaczyna się od zupy, niby chodzi o związek, ale małżonkowie oprócz tego poruszają również wiele innych tematów, takich jak poszanowanie tradycji, a nawet życie artystów czy filozofia (która gra tu ogromną rolę). Tadeusz Słobodzianek podczas tworzenia tego tekstu inspirował się opowiadaniem polsko-amerykańskiego noblisty Isaaka Bashevisa Singera pt.: „Fatalista”. Spektakl jest kontynuacją tej historii, wariacją na temat: co by było, gdyby? I do mnie ten pomysł przemówił w stu procentach. Ważne jest to, że nie trzeba wcześniej znać tekstu autorstwa Singera, ponieważ wszystko jest opowiedziane na scenie (jeden z lepszych momentów podczas tej sztuki). Jednak moim zdaniem warto to zrobić i podczas spektaklu na bieżąco dostrzegać nawiązania. Mnie to sprawiało ogromną radość.

Jeszcze większą radość miałam z oglądania na scenie wspaniałych aktorów. Wydaje mi się, że nie dało się tych ról obsadzić lepiej. Na sam początek Magdalena Czerwińska jako Lea. Obserwuję ją w teatrze już długi czas i z roli na rolę zachwyca mnie coraz bardziej. Tak było i tutaj. Jej bohaterka była silna, charyzmatyczna i miała w sobie pewną szlachetność. Na scenie towarzyszył jej Robert T. Majewski, który doskonale zagrał maminsynka ( ” I złoty rosół mojej mamusi był palce lizać”, „A moja mamusia…”) Beniamina, który trochę nieporadnie gubi się w zeznaniach, ale w głębi duszy jest niesamowicie odważny. Podczas spektaklu pojawiła się również dwójka chłopców: Jakub Strach oraz Maksymilian Zieliński, którzy jak na tak młodych aktorów zagrali bardzo naturalnie.

Ogromne gratulacje należą się również reżyserowi Wojciechowi Urbańskiemu, dzięki któremu pracy spektakl stał się niezwykle obrazowy. Odczułam to na własnej skórze, kiedy czytając w domowym zaciszu tekst sztuki (który znajduje się w programie – brawa dla tego, kto wpadł na ten pomysł), byłam w stanie dokładnie przywołać sobie w głowie obrazy ze spektaklu.

Joanna Zemanek po raz kolejny pokazała, że w minimalizmie tkwi siła. Na scenie widzimy tylko stół, krzesła, kredens, umywalkę, drzwi prowadzące do innych pomieszczeń i do tego okna, za którymi widać kamienice warszawskiej ulicy (te niepozorne okna zachwyciły mnie najbardziej). Wszystko jest bardzo umowne, ale jest idealnie. Warto zwrócić również uwagę na kostiumy, a zwłaszcza na sukienkę, którą ma na sobie Magdalena Czerwińska – prosta i jednocześnie z zaskakującym zapięciem z tyłu. Drogie panie, myślę, że jak to zobaczycie, to zrozumiecie mnie doskonale.

Zakończenie spektaklu jest symboliczne i niezwykle poruszające. Słyszmy przepiękną żydowską muzykę, na scenie rodzina wspólnie je szabasowy rosół, ale powoli gasnące światło sprawia, że znikają nam z oczu, jakby się od nas oddalając. W kontekście czasu akcji tego przedstawienia dużo nam to mówi o tym, jak mogła skończyć się ich historia. Ale to zakończenie otwarte. Każdy ma swoją interpretację. Sprawdźcie sami!

pasma kultury

Grosiki na raj i inne opowiadania, Isaak Bashevis Singer
To zbiór opowiadań, w którym możemy znaleźć opowiadanie pt.: „Fatalista”. Warto jednak poczytać coś więcej, ponieważ Singer tworzy w swoich tekstach niesamowity klimat.

Izaak Baszewis Singer: O pisarzu, dla którego ulica Krochmalna była centrum kosmosu –> TUTAJ

 

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Tak miało być! – „Fatalista” (warszawski Teatr Dramatyczny)

  1. Z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru zrobiłam sobie przerwę w pracy i przeczytałam 😛 Bardzo podziwiam w Twoich tekstach to, że nawiązujesz do oryginalnych utworów, na podstawie których powstał spektakl, a także, jak w tym przypadku, do utworów, które były inspiracją dla tego oryginału 🙂 Dlatego czytając Twoje posty, oprócz Twoich odczuć na temat spektaklu, zawsze dowiaduję się czegoś ciekawego z literatury i to jest super! 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s