7 powodów, dla których warto zobaczyć spektakl „Młynarski. Chory na muzykę” (Szkoła Aktorska Teatru Śląskiego)

Ponadczasowe teksty, wspaniała muzyka i wielkie postaci – to tylko kilka z wielu zalet spektaklu wystawianego na deskach Teatru Śląskiego w Katowicach.

Powód 1: Inna perspektywa.
Już podczas pierwszej piosenki dokładnie zaznaczono, w jaki sposób zostanie przedstawiony jeden z największych polskich artystów. Aktor wcielający się w Wojciecha Młynarskiego chciał się pozbyć całej widowni, bo ta… się śmiała. Spektakl ukazuje nam drugie oblicze tego człowieka: jego porywczość, chorobę czy zaniedbywanie najbliższej rodziny. Od razu zaznaczam, że oczywiście, to nie jest novum, bo takie oblicze Młynarskiego można było już zobaczyć w filmie dokumentalnym na jego temat (jego tytuł w Pasmach Kultury ;)), ale cieszyłam się, że właśnie od tej strony postanowiono podejść do jego życia. Przecież nikt nie był i nie jest idealny.

7ed95312c1c4419c5b672d833f309dbd7d4935df.jpeg

Powód 2: Sentymentalna podróż w czasie.
„Młynarski kontaktował się tylko z tymi ludźmi, których w danym momencie potrzebował” – takie słowa padają z nagrania audio (mam nadzieję, że dobrze je zacytowałam), które jest jednym z wielu, pojawiających się pomiędzy scenami (swoją drogą, to bardzo ciekawe dopełnienie, bo pojawiają się tam między innymi wypowiedzi np. Adrianny Godlewskiej, Janusza Senta, Jerzego Derfla czy Agaty Młynarskiej). I właśnie Ci ludzie są fantastyczną otoczką dla historii o Młynarskim. Pojawiają się na scenie i zbierają nas w zupełnie inny świat. Retro cząstka mojej duszy była niezwykle ucieszona, bo wśród nich pojawili się m.in.: Agnieszka Osiecka, Edward „Dudek” Dziewoński, Kalina Jędrusik, Jerzy Wasowski, Jerzy Derfel, Wiesław Gołas czy nawet Alibabki. Czy można lepiej? 😉 Na scenie śpiewa również Gaba Kulka. Jak? Dlaczego? To już musicie zobaczyć sami 😉

Powód 3: Śmiech
Tak Was od początku straszę, że to inne spojrzenie na Wojciecha Młynarskiego, że pokazana zostaje jego druga twarz, ale nie bójcie się – nie jest tylko i wyłącznie poważnie! Było kilka scen, na których naprawdę szczerze się uśmiałam. Na przykład w momencie, kiedy Wojciech Młynarski musiał tłumaczyć się przed cenzorami (niezbyt ogarniętymi, których zagrali Joachim Węgrzynek oraz Wojciech Żak) z piosenki „Po co babcię denerwować” (bo wiecie, że babcia była metaforą dla niejakiego Wiesława Gomułki? Cenzorzy podskórnie czuli, że coś jest nie tak, ale niczego artyście nie udowodnili). Pełne śmiechu było również pojawienie się jednego z braci Zielińskich (genialny Damian Skoczyk) , założycieli zespołu Skaldowie, w towarzystwie Alibabek. Pojawiła się również ta słynna, prześliczna wiolonczelistka! I zagrała! (Brawo Julia Odzimek!) No i top of the top jest wykonanie piosenki „Tupot białych mew” z zupełnie nową aranżacją i… Tego nie da się opowiedzieć! To trzeba zobaczyć!

Powód 4: Młodzi i zdolni aktorzy.
Ale te wszystkie postaci i wydarzenia nie urzeczywistniłby się na scenie, gdyby nie grupa młodych i zdolnych absolwentów (w większości) Aktorskiej Szkoły Teatru Śląskiego. Wszyscy byli cudowni, tworzyli spójną i bardzo dobrze zgraną grupę! Jednak, jak to zwykle bywa – oko i ucho zawsze wyłapie jakiś swoich ulubieńców. Niekwestionowanym odkryciem dla mnie był Mikołaj Hajduk wcielający się w rolę Wojciecha Młynarskiego. Te charakterystycznie opuszczone ramiona i bezwiednie zwisająca ręka po boku. Nawet twarz była taka… podobna. Dla mnie był Wojtkiem idealnym i już!

Fot.-Kinga-Duda007.jpg
fot. Kinga Duda

Na wyróżnienie zasługują również trzy aktorki. Po pierwsze Magdalena Pietnoczka, która ujęła mnie swoim wcieleniem Agnieszki Osieckiej, ale jeszcze bardziej zachwyciła mnie jako Joanna Szczepkowska, wykonując piosenkę „Ile ja dopłacam?”. Co w tym było takiego wow? Przypominała mi damską wersję Młynarskiego. Nie wiem do końca jak to wyjaśnić, ale chodzi mi o to, w jaki sposób śpiewała, jak się ruszała – piosenkę poetycką przecież też trzeba umieć zaśpiewać.

b7b87517f2b8bddf1924a5a773b73b82d06d01dc
fot. materiały ze strony Teatru Śląskiego

Druga to Oliwia Spisak wcielająca się w rolę Adrianny Godlewskiej – pierwszą żonę Wojciecha Młynarskiego, którą można byłoby nazwać narratorką spektaklu, naszą przewodniczką. Bardzo podobał mi się jej głos. Ostatnia i trzecia aktorka to Aleksandra Szokiel, która podbiła moje uszy jako seksbomba Kalina Jędrusik. Była w tej roli FENOMENALNA!

Powód 5: Piosenki z tekstem.
A jakie to piosenki zapytacie się? A takie z sensem, mające wartościowy przekaz, a przede wszystkim te, które prowokują do myślenia (zgodnie ze słowami Młynarskiego, który powiedział: „Piosenka to jest taki drobny twór, który może bardzo sprowokować do myślenia, ale niestety nie jest w stanie go zastąpić”). Teksty, które pisał Młynarski były, są i pozostaną wybitne, a przede wszystkim ponadczasowe. Jak na przykład: „Ballada o tych, co się za pewnie poczuli” albo klasyczne „Róbmy swoje” Zawsze aktualne i prawdziwe. W spektaklu bardzo spodobało mi się to, że obok piosenek, które znają wszyscy, pojawiły się również te trochę mniej znane. Twórcy jednocześnie zadowolili i stałych fanów i nowicjuszów w świecie Wojciecha Młynarskiego.

ba44bbb2cadbf75ef6ba69ef3c6c4ba28fe4c3f1.jpeg
fot. materiały ze strony Teatru Śląskiego

Powód 6: Aktorzy w ruchu.
W spektaklach muzycznych ruch sceniczny ma dla mnie ogromne znaczenie, bo czasami wygląda to naprawdę bez ładu i składu, jak w tym nieszczęsnym „Warto było” z Collegium Nobilium (dla chętnych: zapisałam moją pogadankę o tym spektaklu na Instagramie, w wyróżnionej relacji „Teatr <3”). Jednak czasami wygląda to również bardzo ciekawie. I tak było tutaj, a wszystko za sprawą Anny Kasprzak-Chowaniec oraz Wojciecha Chowańca. Aktorzy, kiedy nie śpiewali, to ruszali się w tle i na mnie zrobiło to ogromne wrażenie. Najbardziej zapadła mi w pamięć piosenka „W co się bawić?” i… tam to się działo. Można było w pysk za darmo dostać!

Powód 7: Muzyka grana na żywo.
Całość spektaklu uzupełniała muzyka grana przez zespół. Jeżeli czytacie mnie regularnie, to wiecie, że to uwielbiam. Muzyka grana na żywo to dla mnie zawsze +10 do oceny spektaklu.

Pora zakończyć. To wszystko!

PS. Mam nadzieję, że chociaż trochę zachęciłam Was do obejrzenia tego spektaklu. A czasu jest mało, bo ostatnie dwa spektakle zostaną zagrane w marcu. Ja się wybieram. A ty?

„Młynarski. Chory na muzykę”
prapremiera: 13 kwietnia 2018
Scena w Malarni
Szkoła Aktorska Teatru Śląskiego

pasma kultury

  • Od oddechu do oddechu. Najpiękniejsze wiersze i piosenki,Wojciech Młynarski
    Tom tekstów, którego nigdy nie przeczytałam od dechy do dechy, tylko czasami lubię po prostu ściągnąć go z półki i wylosować sobie jakiś tekst.
  • Młynarski. Piosenka finałowa., reż. Alicja Albrecht
    Na tym filmie byłam kilka razy, bo naprawdę mi się spodobał. Oprócz tego, że zawiera niezwykle unikalne wypowiedzi o Wojciechu Młynarskim, to też jest ostatni wywiad, który z nim przeprowadzono. Film miał premierę już po jego śmierci. To tutaj pierwszy raz usłyszałam o tej jego drugiej twarzy. Z jednej strony geniusz, ale… za geniusz trzeba również zapłacić. Zwiastun filmu można zobaczyć tutaj.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s