Polska jest the best…! – „Bem. Powrót Człowieka-Armaty” (Pożar w Burdelu, Teatr Syrena w Warszawie i Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach)

Ręka w górę, kto bez zastanowienia powie mi, kim był Józef Bem? No, nie widzę. Jednak nie potępiam, bo muszę przyznać, że do momentu obejrzenia tego spektaklu moja wiedza o nim była zerowa. Chyba że kojarzenie piosenki Niemena się liczy?

„Bem. Powrót Człowieka-Armaty” to jest pierwszy musical z prawdziwego zdarzenia, który obejrzałam na scenie teatralnej. Nie ujmując spektaklom z Teatru Dramatycznego – nie są to musicale w pełnym znaczeniu tego słowa. Dużo tam scen wynikających ze specyfiki tego teatru – i to nie jest złe! Absolutnie! Znacznie ubogaca ich przekaz. W Teatrze Syrena odniosłam jednak wrażenie, że spotkałam się z czymś zupełnie dla mnie nowym.

Musical biograficzny o Józefie Bemie jest częścią programu „100 wskrzeszeń na 100-lecie Polski”, w ramach którego autorzy, czyli grupa artystyczna Pożar w Burdelu w koprodukcji z Teatralnym Instytutem Pamięci Narodowej, mają na celu stworzyć „nowy panteon bohaterów narodowych”. Pierwszą produkcją był spektakl „Duchy. Musical spirytystyczny”, który opowiadał o Franku Kluskim – międzywojennym medium. Teraz nadszedł czas na Józefa Bema – polskiego patriotę, ale również renegata w oczach Polaków. Skąd ta sprzeczność?

Pożar w Burdelu zaczynał w małej piwnicy Chłodna 25, grając dla 70 osób a teraz wypełnia widownie najlepszych teatrów w Warszawie. Tyle z programu. Moje doświadczenie z tą grupą jest takie, że od momentu, kiedy o nich usłyszałam – bardzo chciałam zobaczyć ich występ na żywo. Swoje odczucia bazowałam na tym, co początkowo słyszałam w telewizji (a przeważnie były to negatywne opinie), ale również na tym, co dawał mi internet i nie ukrywam – jest to dla mnie bardzo intrygujące zjawisko. Nie przeszkadza mi pojawianie się na scenie polityki. Sztuka musi odwoływać oraz komentować i takie kwestie. Jednak trzeba umieć to robić. A w przypadku Pożaru w Burdelu i ich nieco kontrowersyjnej formy – zdania są podzielone. I ja to doskonale rozumiem – nie każdy musi lubić, kiedy w tekście co drugie słowo pojawia się pani lekkich obyczajów, a śmieszność wydarzeń polega na ciągłych odniesieniach do seksu. Tak trochę wyglądała „Fabryka patriotów”, którą… Ech. Odnoszę jednak takie wrażenie, że w „Bemie…” dostajemy coś więcej.

bem_medialna_print_fot__kasia_chmura_6252.jpg
fot. Katarzyna Chmura

To kim był ten Józef Bem? Był wybitnym inżynierem oraz budowniczym, znawcą artylerii, ale również człowiekiem o bardzo otwartym umyśle. W Polsce znany jako dowódca w postaniu listopadowym, uczestniczył także w Wiośnie Ludów. Następnie znalazł się na Węgrzech, aby tam stać się naczelnym wodzem powstania. Następnie przeszedł na Islam, bo wierzył, że tak będzie mógł pomóc Polsce, że dotrze do wojsk arabskich, z których pomocą jego Ojczyzna odzyska wolność. To dlaczego w podręcznikach do historii jest tylko przypisem? Autor scenariusza – Maciej Łubieński uważa, że powodem jest jego historia – zbyt skomplikowana, by ją rozwijać. Twórcy starają się ją jednak ogarnąć. Jak im to wyszło?

Moim zdaniem wyszło to bardzo ciekawie. Fantastycznym zabiegiem jest to, że opowieść o Józefie Bemie to tylko pretekst do skomentowania otaczającej nas rzeczywistości. Główny bohater jest postacią, która łączy dwa, przenikające się na scenie światy – wiek XIX i współczesność, która nie wygląda do końca, tak jakby on chciał. Bo po ulicach biegają ludzie, którzy są w stanie pobić drugiego człowieka i tylko dlatego, że wygląda inaczej. Bo kiedyś my uciekaliśmy do krajów muzułmańskich, a teraz… u nas nie ma dla nich miejsca? Nawet sam Józef Bem pyta ze sceny: Czy raz zaciągnięty dług się przedawnia?

Jeżeli chodzi o obsadę aktorską to w pamięć zapadły mi cztery osoby. Po pierwsze – z ekipy Pożaru w Burdelu bardzo charakterystyczny jest Wojan Trocki, który wciela się w postać docenta Edmunda Zgliszczaka i jest dla publiczności idealnym przewodnikiem i kierownikiem tego całego wskrzeszania! Po drugie – Łukasz Wójcik (Józef Bem), którego dotychczas znałam tylko z repertuaru Teatru Dramatycznego. Tam trochę śpiewał w „Kinky Boots”, ale raczej w tle, a tutaj… Musiałam zbierać szczękę z podłogi. Jego głos jest bardzo przyjemny i może nie zawsze brzmi czysto (posłuchajcie TUTAJ), ale poczułam się naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczona tym, co usłyszałam. W roli Józefa Bema występuje również Mariusz Drężek i nie mogę się doczekać, kiedy uda mi się go w tym wydaniu usłyszeć. Kiedy tak się stanie – ten post na pewno doczeka się editu 🙂 Trzecia osoba to Przemysław Glapiński z ekipy Teatru Syrena, który jest dla mnie oszlifowanym, przepięknym brylantem – wokalnie oraz aktorsko. Nie mogłam się na niego napatrzeć, a jednocześnie naprawdę budził we mnie lęk jako car Mikołaj I. To była idealnie wykreowana rola. Muszę go zobaczyć i posłuchać w czymś jeszcze! I po ostatnie – Magdalena Placek-Boryń, również z Teatru Syrena, którą możemy zobaczyć na scenie w roli Polski. Tak, nie pomyliłam się – pojawia się tam taka personifikacja naszej Ojczyzny, co swoją drogą jest świetnym zabiegiem. Ale jak ona śpiewa… Szczęka opadła mi tego wieczora po raz trzeci. Koniecznie posłuchajcie sobie piosenki rozpoczynającej spektakl, która została zarejestrowana na próbie medialnej.

I tak płynnie przechodzimy do muzyki, która jest bardzo różnorodna – usłyszymy tutaj patetyczne dźwięki, jak i również stare, polskie disco polo. Jej autorem jest Wiktor Stokowski i bardzo się cieszę, że była ona grana przez zespół na żywo. Kto zna mnie już dłużej, doskonale wie, że to uwielbiam. Muzyka jest dokładnie taka, jaka powinna być w musicalu – chwytliwa. I nie dziwcie się, kiedy po wyjściu z teatru, będziecie tak samo, jak ja nucić „Stulecie Polski, stulecie Polski” na przemian z „Jak to nie ma w Polsce miejsca? Historio, czy ty nie masz serca?”. Zacytowałabym również fragment piosenki disco polo, ale padają tam niecenzuralne słowa, więc żeby zostać kulturalną – przemilczę 😉

Czy moje uczucia patriotyczne, religijne tudzież estetyczne zostały urażone? Nie. Uważam, że jeżeli coś jest robione z umiarem, to mogę podejść do tego z dystansem. Przede wszystkim cieszę się, że mogłam poznać historię Józefa Bema, o którym nie wiedziałam nic. W związku z tym warto podkreślić walor edukacyjny tego musicalu. Poza tym pojawił się u mnie również śmiech, ale taki przez łzy, bo kiedy widziałam na scenie te współczesne obrazki, o których pisałam już wcześniej, to zastanawiałam się, w którą stronę dążymy?

Niesiona zachwytem po Bemie postanowiłam podejść drugi raz do programu „Fabryka Patriotów”, który kiedyś pojawił się w pewnej polskiej stacji i… Nigdy nie czułam się tak zażenowana. Przyznaję się szczerze, że nie wytrzymałam nawet do końca tego programu. Niestety. Każdy medal ma dwie strony, prawda?

Edit z 5.04.2019 – Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach

Pożar w Burdelu stworzył ten musical w ramach koprodukcji z Teatrem Syrena oraz Teatrem im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. W związku z tym, na kieleckiej scenie również możemy oglądać Bema, ale część obsady wypełniają aktorzy z tamtejszego teatru. Bardzo chciałam zobaczyć jak się prezentują, więc zrobiłam sobie małą wycieczkę do stolicy województwa świętokrzyskiego.

I… Ja doskonale pojmuję fakt, że to nie jest teatr muzyczny, ale niestety muszę przyznać, że gdyby nie część obsady warszawskiej to byłoby bardzo kiepsko. Magdalena Placek-Boryń, Łukasz Wójcik, Lena Piękniewska, Kornelia Raniszewska, Agnieszka Rose, Anna Terpiłowska, Krzysztof Broda-Żurawski i Filip Kosior – to oni ciągnęli ten spektakl. Z ekipy kieleckiej chciałabym wyróżnić Andrzeja Platę, który m.in. wcielił się w rolę Romana Dmowskiego czy Zygmunta Freuda oraz Bartłomieja Cabaja –  fantastycznego Aziza! Poza nimi, nie chciałabym nikogo urazić, ale często było źle. Najbardziej nie spodobał mi się Jacek Mąka w roli cara Mikołaja I oraz Anna Antoniewicz jako kobiece wcielenie Edmunda Zgliszczaka (w ogóle wydaje mi się, że zamiana mężczyzny na kobietę psuje tutaj całą koncepcję). To jedne z najbardziej charakterystycznych postaci w tym musicalu, a tutaj kuleją.

Nadal nie chce do mnie dotrzeć, że pomiędzy tymi dwoma ekipami może być tak duża różnica w jakości. W związku z tym bardzo mocno wierzę w to, że miałam do czynienia z nieszczęsnym wypadkiem przy pracy. Przynajmniej mam nadzieję, że tak było.

bem007-29736774377-o.jpg
fot. Bartłomiej Górniak

pasma kultury

Mimo że „Fabryka Patriotów” podobała mi się bardzo średnio, to zapraszam Was do obejrzenia dwóch materiałów autorstwa grupy Pożar w Burdelu, które akurat mi odpowiadają 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s