Mój (i jego) ulubiony Młynarski – recital Piotra Machalicy

 To pierwszy koncert po którym nie potrafię być obiektywna, bo Piotr Machalica mnie przekupił.

dav
fot. Katarzyna Zych

Znacie to uczucie kiedy siedzicie na sali pełnej ludzi, do których fizycznie zupełnie nie pasujecie? Ja ostatnio tak miałam, ale to było nie pierwszy raz. Jednak mimo tego, że od tych wszystkich ludzi różni mnie fizyczność, to myślę, że dusze mamy podobne.

Recital autorstwa Piotra Machalicy „Mój ulubiony Młynarski” jest hołdem składanym przez artystę, nie tak dawno zmarłemu Wojciechowi Młynarskiemu. Wśród piosenek pojawiły się teksty autorstwa Wojciecha Młynarskiego, ale również jego tłumaczenia z takich języków jak francuski i angielski. Między innymi usłyszeć można było piosenki takie jak „Bynajmniej”, „Daj des”, „Tango desperado”, „Róbmy swoje”, ale również „Blue tango”, „Idź swoją drogą” czy „Ballada o dwóch koniach”. Pomiędzy piosenkami aktor recytował inne teksty Młynarskiego („Smutne miasteczko” – wspaniałe!) oraz opowiadał różne anegdoty – dzięki temu dowiedziałam się na przykład skąd wzięła się piosenka „Najpiękniejszy list miłosny” 😉

Coś co zwraca moją uwagę w pierwszej kolejności to bardzo ciekawe aranżacje utworów Młynarskiego. Po pierwsze – same gitary, trąbka i akordeon. Zespół odszedł od derfelowskiego fortepianu i efekt tego jest fantastyczny. Muzykę uzupełnia bardzo charakterystyczny głos Piotra Machalicy, który śpiewa te piosenki całym sobą. Widać, że są dla niego ważne i sam do tego podczas koncertu przyznaje oraz tłumaczy dlaczego zabierał się za ten materiał tak długo. No i do tego dołącza fenomenalna interpretacja!

Poza tym ma na scenie totalny luz i ze spokojem podchodzi do jakichkolwiek wpadek. Ze śmiechem zwrócił uwagę, że zapomniał spinek do koszuli, a po jednej z piosenek przyznał się, że pogubił się podczas jej śpiewania, a z mojej perspektywy – nic nie było słychać. I tutaj docieramy do momentu kiedy chcę wam wytłumaczyć, czymże mnie pan aktor przekupił. Drogie Panie czytające mojego bloga – czy nie zrobiłoby wam się ogromnie miło, kiedy mężczyzna wykonujący piosenkę śpiewał jej fragment patrząc prosto na was, a później wręczył wam różę? No pewnie, że byłoby wam miło i mnie także było 🙂 Z tegoż powodu „Testament”  w tłumaczeniu Wojciecha Młynarskiego , a w szczególności fragment poniżej, będzie mi bliski 🙂

Gdy Śmierć ogłosi wielką przerwę,
jak wielką – ludzie, kto to wie –
panienkę z jedną znów poderwę,
raz jeszcze powiem „kocham cię”.

No i jak w tym momencie być obiektywną? 🙂

Materiał z tego koncertu to znakomity materiał na dobrą płytę i mam nadzieję, że do tego dojdzie. Będę pierwsza w kolejce po jej kupno! 🙂

Na sam koniec chciałabym dodać tutaj mojego ulubionego Młynarskiego, ponieważ również dla mnie jest on ważny. Uważam, że był absolutnym Mistrzem Słowa, a po odejściu Agnieszki Osieckiej, Jonasza Kofty, Jeremiego Przybory, z tej kategorii, został chyba już tylko Andrzej Poniedzielski. Ale wracając do moich ulubieńców w twórczości Wojciecha Młynarskiego – życzę miłego słuchania 🙂

Reklamy

One thought on “Mój (i jego) ulubiony Młynarski – recital Piotra Machalicy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s