Śpiewać każdy może…, czyli wizyta w Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu

 Na fali rezygnacji znanych artystów z występu w Opolu, ja pojechałam do miasta polskiej piosenki i zaśpiewałam. Nawet dwa razy!

IMG_20170602_135510.jpg

Nie martwcie się – nie podpisałam paktu z prezesem TVP. Odwiedziłam natomiast Muzeum Polskiej Piosenki, które mieści się w budynku zaraz przy słynnym amfiteatrze opolskim. Ale! Odłóżmy kwestie polityczne na bok i przejdźmy do konkretów.

Nie stawiałam sobie żadnych oczekiwań co do tego muzeum, ponieważ wyjście do niego było dość spontaniczne – wchodząc do niego miałam w głowie czystą kartę. Ale zanim tam weszłam… Myślałam, że razem z mamą i siostrą, nie dotrzemy już w ogóle do tego muzeum, bo znaki były postawione… nie tak jak trzeba. Ale metodą prób i błędów w miarę jakoś tam zaszłyśmy. Jako, że w Opolu byłam przy okazji Festiwalu Książki dwa dni, a moja miłość do muzyki polskiej jest tak wielka, to w muzeum gościłam, aż dwa razy. A kto mi zabroni? Za drugim razem już przynajmniej wiedziałam jak tam iść 🙂

Budynek muzeum składa się z dwóch pięter na których można poznać historię polskiej muzyki (bez wyjątków – nawet z takimi gatunkami jak disco polo czy muzyka elektroniczna) oraz Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Do każdego biletu przy wejściu dostaje się słuchawki wraz z odbiornikiem dzięki któremu można słuchać takiej muzyki jakiej się chce, a przy okazji nie przeszkadzać innym.

Zacznę od plusów, bo to znacznie przyjemniejsze 🙂

a) Budki nagraniowe – to jak dla mnie jest hit. Można wejść na małego studia nagraniowego i dzięki profesjonalnym słuchawkom, mikrofonowi poczuć się jak artyści nagrywający płytę. Do wyboru są oczywiście same polskie piosenki, których tekst wyświetla się na ekranie. Po zakończeniu naszych popisów można swoje nagranie wysłać na e-maila i cieszyć się pamiątką 🙂 Efekty może zostawię dla siebie, ale mam też zdjęcie 🙂 Mogę też zdradzić, że śpiewałam „Jeszcze w zielone gramy” i „Bo z dziewczynami” 🙂

IMG_20170602_135835.jpg

IMG_20170602_142754.jpg
Cytat na budce zachęcał do zrobienia swojego nagrania 🙂

b) Wirtualne lustro – miejsce w którym możemy „przymierzyć” stroje artystów. Trzeba wyczuć co i jak, bo wszystko jest sterowane na odległość, ale jak już załapiemy o co chodzi to pozostaje się nam tylko świetnie bawić. Nie zawsze stroje leżały tak jak powinny, ale efekty są przednie. Od razu zakochałam się w sukience Haliny Mlynkovej 🙂 A więc trochę nierówno ją na siebie „zarzuciłam” i tutaj również była możliwość, żeby w ramach pamiątki, wysłać sobie zdjęcie na e-maila 🙂

wirtualne_lustro_opole.png

c) Pokój dziecięcy z ogromnym telewizorem, na którym są odtwarzane piosenki dla dzieci typu „Ja jestem pan Tik Tak” czy „Co powie tata?”. Dodatkowo w całym pokoju leżą instrumenty takie jak tamburyn, marakasy czy nawet elektroniczna perkusja,

IMG_20170602_141648.jpg

d) Muzyka – tyle ile jest tam muzyki do przesłuchania, filmów do obejrzenia – dzień nie starczy. Ja będąc tam dwa razy na pewno wszystkiego nie obejrzałam i nie posłuchałam, także na pewno planuję tam kolejny wyjazd. Swoją drogą to sprytny zabieg ze strony muzeum, bo jeżeli kogoś to ujmie (tak jak na przykład mnie) to na pewno będzie kombinował jak tam wrócić, żeby zapoznać się ze wszystkim 🙂

IMG_20170602_140933.jpg

IMG_20170602_141417.jpg

Wersja opolska piosenki „Noc z Renatą” to było odkrycie mojego drugiego wypadu do tego muzeum. Zwróćcie uwagę na choreografię panów z tyłu, a także dokładnie się przyjrzyjcie kto to jest 🙂 Jak mawia klasyk… No, śmiechom nie było końca 😉

Niestety minusów też kilka się znalazło, ale tak bywa – nic nie jest idealne 🙂

a) Fale, które miały docierać do mojego odbiornika nie zawsze trafiały lub dźwięk był przerywany. Myślę, że mogło to wynikać z tego, że nie wszyscy mieli w telefonie włączony tryb samolotowy/offline, a o to jest się przy wejściu proszonym,

b) Kolekcja muzyczna – na pierwszy rzut oka, bogata owszem, ale jakby się tak przyjrzeć to są tam rażące braki. Na przykład w miejscu gdzie można było posłuchać zespołu Brathanki były tylko utwory z nową wokalistką, a nie z Haliną Mlynkovą, która tak właściwie wyniosła ten zespół na wyżyny. Nie wiem dlaczego, może wynika to z praw autorskich, a szkoda,

c) Podkłady w budce dźwiękowej nie zawsze współgrały ze znacznikiem który przesuwał się nad tekstem, co nie powiem, dekoncentrowało przy śpiewaniu.

Mimo moich paru zarzutów, naprawdę polecam wizytę w tym muzeum, nawet wielokrotną. To miejsce, które musi zwiedzić każdy kto kocha lub chociaż lubi muzykę polską. Ja podczas tych dwóch wycieczek wiele piosenek sobie przypomniałam, ale przede wszystkim dobrze się tam bawiłam.

IMG_20170604_210829
Plecak, który kupiłam sobie na pamiątkę i bilety, na których widać, że ja naprawdę byłam w tym muzeum dwa razy 😉
Reklamy

4 thoughts on “Śpiewać każdy może…, czyli wizyta w Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s